Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Porady. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Porady. Pokaż wszystkie posty

niedziela, lipca 26, 2015

Jeżeli trafilaś w końcu na podkład w idealnym kolorze ale:

 

- cera po nałożeniu świeci się straszliwie  - dodaj odrobinę skrobi kukurydzianej i dokładnie wymieszaj. Uważaj z jej ilością, aby nie zrobić z siebie ciasteczkowego potworka. Zawsze łatwiej jest dodać odrobinkę w razie potrzeby. Skrobia ma właściwości higroskopijne więc będzie pochłaniać sebum. Tym sposobem masz matt na 7-10h. Prostszym sposobem jest przypudrowanie twarzy pudrem transparentnym (nie zmieni to koloru podkładu na czym Ci zależy) bambusowym, ryżowym polecam np. Paese. fot. Źródło
 



Hardkorowy mat daje puder transparentny z Kryolan. Fot. Źródło

- Cera w warunkach normalnych wygląda świetnie ale na zdjęciach twarz jest biała i odcina się od reszty ciała- to wina silikonów w składzie np. baz do makijażu i wysokiego SPF-u w fluidach- one powodują, że światło odbija się od twarzy i daje biały poblask. Fot. Źródło



Do sesji zdjęciowych, nagrań wideo itp. staraj się używać produktów bez tych substancji w składzie lub w bardzo ograniczonej ilości - SPF 6 nie zrobi strasznej krzywdy.

- jest zbyt matowy i ciągnie skórę, dąży w kierunku sztuczności, bądź nie idziesz na imprezę tylko chcesz uzyskać lekki dzienny look w stylu kremu BB- Trzeba go po prostu umiejętnie rozcieńczyć. Dodaj np. odrobinę twojego ulubionego kremu. To delikatnie przełamie jego suchą konsystencję i dodatkowo nawilżysz cerę.

Ciekawostka: Dermacol jest podkładem, który jest iście korektorowaty niesamowicie napigmentowany aż 50% to pigment, stąd wiele osób używa go w połączeniu z kremami nawilżającymi, a w razie potrzeby ukrycia przebarwień jako korektor bez rozcieńczania). Fot.Źródło 


 Nie przesadź z kremem, bo może się okazać, że stworzyłaś kremową mgiełkę, która nie wyrówna koloryty ceru. Pamiętaj, że rozcieńczając nie zmieniasz barwy tylko ilość pigmentu. Aby pozbyć się zbytniego pudrowego wykończenia użyj fixera z np. Inglot (niestety nie utrwala on makijażu a jedynie scala jego wszystkie warstwy) który zniweluje suchy wygląd i da rozświetlone satynowe wykończenie. W celu przedłużenia trwałości makeupu najpierw scal makijaż Inglotem a następnie użyj fixing spray np. z HEAN (trwałość ok 8h bez poprawek) Fot. Źródło

- szybko znika z twarzy/ ściera się - są 3 opcje, których możesz użyć łącznie: 1) Użyj bazy pod makijaż. Masz wiele opcji do wyboru - silikonowe bazy wygładzą twarz niwelując szerokie pory i wygładzą lekko zmarszczki 2) po nałożeniu podkładu przypudruj twarz starannie dociskając do niej pędzel lub gąbeczkę, którą wykorzystujesz do pudru. 3) użyj fixera najlepiej wodoodpornego, to sprawi, że zwykły podkład stanie się niewiarygodnie trwały - najlepsze fixery na rynku np. Kryolan, Skindinavia makeup finishinfg spray Fot. Źródło, Ostatnio również zadziwiły mnie pozytywne opinie na temat HEAN polecanego do użytku niemalże codziennego, kiedy jest np. bardzo gorąco i podkład ma tendencję do spływania oraz na imprezy. Jego cena to ok 20zł.
Zaczytane w internecie: Ola J.30 października 2013 14:55 Źródło tutaj
"Kupiłam ostatnio fixer z KOBO, bo skończył mi się Kryolanu i muszę powiedzieć, że nie widzę różnicy między nimi. Więc po co przepłacać, skoro można mieć za połowę ceny takie same efekty?:)

KOBO jest produkowane przez Hean, więc wydaje mi się, że to ten sam produkt, tylko z inną etykietą.
Malowałam w zeszłą sobotę pannę młodą i użyłam właśnie KOBO. Wczoraj dostałam wiadomość, że makijaż w nienaruszonym stanie trwał do rana. To jest reklama sama w sobie." Po dłuższym pogrzebaniu w necie okazuje się że faktycznie ta sama firma produkuje fixery KOBO i HEAN. Myślę sobie, że skoro między Kobo a Kryolan nie ma znaczącej różnicy a Kobo to to samo co Hean, to mamy łatwo dostępny zamiennik Kryolanu w drogerii Natura! YESSS, sprawdzę to już niedługo.



Jeżeli podkład szybko znika, możliwe że ma zbyt leistą i za mało treściwą formułę - można pokombinować mieszając go np. z kremowym korektorem w tym samym odcieniu.


- jeżeli podkład sam w sobie po nałożeniu ma dla Ciebie zbyt suche wykończenie, nie dokładaj dodatkowo pudru matującego, który wyciągnie ze skóry jakiekolwiek resztki sebum i wilgoci, która jest w takim przypadku pożądana.



Zapraszam Was również do drugiej części poradnika o podkładach, w której opowiem o problemie z kolorem podkładu i możliwych rozwiązaniach oraz jakie podkłady polecam na większe wyjście.

problem z PODKŁADEM ? - Triki i porady cz.1

sobota, listopada 22, 2014




Dziś na specjalne życzenie wiernej czytelniczki po-wiek, serwuję makijaż dzienny, do pracy. Pokażę Wam też, jak bardzo okulary z dużymi oprawkami zjadają makijaż oraz podpowiem, co zrobić, żeby dzięki okularom nie wyglądać blado.    



Zaczynamy poradnik dziennego makijażu! 



Po pierwsze, użyłam podkładu w niewielkiej ilości, czyli na miejsca, gdzie faktycznie jest on potrzeby. Do dziennego makijażu stosuj lekkie formuły podkładów. Na zdjęciu powyżej, podkreślone brwi nie zwracają na siebie tyle uwagi, co na zdjęciu poniżej - ze względu na gruby kontur oprawek. Linie brwi i oprawek równoważą się.Zdjęcie poniżej przedstawia tą sama sytuację z podkreślonymi brwiami taką samą ilością produktu, ale brak okularów sprawił, że koncentrujemy wzrok właśnie na brwiach, więc równowaga jest delikatnie zachwiana. Dlatego jeśli masz naturalnie ciemne brwi, wykorzystaj ten dar niebios i podkreślaj koniecznie chociażby linię rzęs ciemnym cieniem lub eyelinerem.


Nie cierpię swoich brwi, które są jasne i rzadkie, dlatego na pierwszych zdjęciach widzicie mnie już z podkreślonymi brwiami.
Wyobraź sobie, że jesteś artystą, który twarz traktuje jak dzieło i odpowiednią kompozycję. Kolory, ich nasycenie oraz dodatkowe elementy tworzą razem kompozycję, która może być zachwiana przez źle dobrane proporcje makijażu. Nigdy nie lubiłam przesadnego makijażu, uważałam, że całe te tęczowe blendowanie i wyraziste smokey, to propozycje imprezowe i totalnie nie dla mnie. I tak było! Dopóki nie okazało się, że jednak muszę nosić okulary. Od tej pory mój makijaż już nigdy nie był taki, jak przedtem;) Nagle okazało się, że moja twarz w okularach ginie, że moje delikatne, jasne brwi prawie nie istnieją a oczy wyglądają jakby były wiecznie malutkie i niewyspane.
Kolejny krok (patrz zdjęcie poniżej) jest opcjonalny ale praktyka wskazuje, że jednak robi sporą robotę;) A jest to nałożenie (koniecznie matowego) cienia pod łuk brwiowy, w kolorze jaśniejszym o 2-3 tony od naszej skóry, dzięki temu linia brwi staje się bardziej równa, jest to też dobry trik dla osób z opadającymi powiekami.
teraz przyszedł czas na cień na ruchomej powiecie. Wybrałam matową brzoskwinkę z INGLOTA. Jest delikatna, a przez to, że matowa daje wrażenie naturalności. Nasze powieki są z natury "matowe", więc cienie o takim wykończeniu sprzyjają makijażom dziennym.
Następnie, przy samej linii rzęs maluję (tym samym cieniem, którego użyłam do brwi) linię brązowym cieniem. do tego celu polecam zwilżyć pędzelek, kolor będzie intensywniejszy i zdecydowanie łatwiejszy do nakładania.
Teraz czas na wy tuszowanie rzęs. jak widzicie, użyłam tylko 3 cieni do stworzenia kompletnego makijażu dziennego. Na ustach mam tylko bezbarwną pomadkę ochronną. Jeżeli lubisz kolorowe usta, użyj transparentnego błyszczyka w ulubionym kolorze lub nałóż pomadkę delikatnie wklepując palcem.

Jeżeli nosisz okulary:
-zamiast brązowego cienia, który daje delikatny efekt, użyj eyelinera. Stworzysz nim odpowiednią oprawę dla oczu, które 
giną w okularach;

- mocniej podkreślaj brwi, poprzez użycie większej ilości produktu lub wybór koloru ciemniejszego, niż użyłabyś nie mając okularów;

- na korzyść działają wszelkie smokey, które "rozciągają" oczy w kierunku zewnętrznym, Wystarczy odrobina brązowego cienia na łuku brwiowym aby wydobyć prawidłowy kształt powiek;

- jeżeli masz z natury długie rzęsy, używaj tuszów podkręcających lub zalotki, aby nie zawadzać rzęsami o szkła;

- nie bój się kolorów! dzięki kolorowym powiekom twoje oczy żyją, błyszczą;) 

Teraz popatrz na zdjęcie poniżej i porównaj z tym bez okularów. które przedstawiają dokładnie ten sam makijaż. Na pierwszy rzut oka, może ci się wydawać, że na zdjęciu pierwszym jest on o wiele bardziej intensywny. A to tylko niewinne okulary.


Produkty, które użyłam:
podkład: AFFINITONE http://wizaz.pl/kosmetyki/produkt.php?produkt=22997
cienie do oczu: INGLOT
tusz do rzęs:  LOVELY jego recenzję zobaczycie np. u... +malowajka http://malowajka.blogspot.com/2013/07/lovely-curling-pump-up-mascara-czyli.html



Pozdrawiam Cię Madziu, mam nadzieję, że pomogłam;)
B.


Zmaluj sobie sama! Makijaż dzienny i do pracy.

sobota, listopada 08, 2014

Zima zbliża się nieubłaganie. Dziś stwierdziłam, ze muszę wyrwać moje paznokcie z tego marazmatycznego dla nich okresu , jakim są kolory skropione nutą dramatycznej czerni, czyli borda, fiolety, głębokie brązy...Moim paznokciom zachciało się odrobiny szaleństwa i wzorków;) Inspiracją na manicure okazał się być norweski sweter, o taki . Jeśli chcesz wiedzieć, jak go wykonałam, zapraszam do zdjęciowego poradnika poniżej. 



Potrzebujemy:

Bloczek polerski, patyczek do odsunięcia skórek i robienia wzorków, metalowe kopytko do robienia kropeczek, cleaner, baza, top-coat, kolory: biały i niebieski. 
Oczywiście, potrzebujemy tez lampy UV lub LED.

Pokrywamy paznokcie bazą i utwardzamy 2 minuty

Mieszamy w proporcji 2:1 (liczyłam w kropelkach produktu) top-coat z kolorem białym. Otrzymamy efekt mlecznych, lekko przeźroczystych paznokci. 2 min w lampie, po czym przemywam paznokcie cleanerem.

Maluję french'owe końcówki i utwardzam wstępnie w lampie przez 20 sek.

Domalowuję księżyce na palcu środkowym i kciuku, znów utwardzam w lampie 20 sekund.

Domalowuję półokręgi

Od półokręgów patyczkiem wyciągam łuki tworzące koronkowy efekt, domalowuję sprawnie kropeczki końcówką metalowego radełka i utwardzam w lampie 20sek.

Domalowuję zygzaki

wnętrza koronkowych łuków wypełniam niebieskim kolorem tworząc kropeczki,
utwardzam w lampie 20 sek., aby wzór się nie rozmywał

Maluję niebieską obwódkę dla zygzaka i utwardzam w lampie UV 2 minuty, po czym wyjmuję paznokcie z lampy, maluję top- coatem i utwardzam 2 minuty w lampie. Na koniec paznokcie przemywam cleanerem. 

I Voilà! Paznokcie udające  ciepły sweter w norweskie wzory są gotowe. Wygląda na to, że teraz tak szybko nie zmarzną ;)










Muszę przyznać, że jest to wzór niezbyt wymagający i każda kobieta powinna sobie z nim poradzić, pod warunkiem, że wykaże się odrobiną cierpliwości i staranności.




Pozdrawiam Was ciepło w te coraz chłodniejsze dni:)
Wkrótce makijaż do pracy w dwóch wersjach - delikatnej i przystosowanej dla osób noszących okulary. Tymczasem zapraszam do odwiedzania i komentowania wcześniejszych postów.
Stay tuned!
Bogusia.



Zmaluj sobie hybrydowe mani w stylu norweskim!

niedziela, października 19, 2014

"Zmaluj sobie sama" to nic innego jak nowa seria na blogu powiek, instruująca - jak bez paniki zrobić się na bóstwo nie wydając kroci na kosmetyczkę. Pomyślisz sobie, okay, kolejny tutorial makijażowy, znów ktoś będzie pokazywał jak przy użyciu 15 różnych cieni z kilku różnych paletek robi cudo, którego nie odtworzysz i za sto lat bo nie masz tylu produktów. I to jest sedno większości makijażów, za dużo tego wszystkiego, to Cię przeraża!

Proponowany przeze mnie makijaż oka będzie składał się w zasadzie z 3 kolorów + eyeliner i korektor jako baza pod cienie + brązowy matowy cień do brwi i dolnej powieki. I to wszystko jeśli chodzi o powieki! ;) reszta to produkty na pewno Ci znajome: puder, rozświetlasz i bronzer a na usta ulubiona pomadka. Uwierz mi, że czytając poniższy poradnik - dasz radę! Sama się zdziwisz jakie to proste;)

Tak prezentuje się efekt końcowy. Makijaż zajął mi z ręka na sercu 30 minut, jeżeli robisz to po raz pierwszy z pewnością poświęcisz więcej czasu.




Oto, czego użyłam ja, ale podpowiem Ci też, jak możesz poradzić sobie mając inne kosmetyki;)

1 krok : obrysowałam brwi matowym cieniem Inglot 363 najwięcej cienia nałożyłam na końcach brwi (przy skroniach), ponieważ mam ich tam zdecydowanie najmniej;(

Możesz użyć ulubionej kredki, farbki do brwi np. NYX lub z Make Up For Ever Aqua Brow (drożyzna),
UWAGA -pamiętaj, nigdy nie używaj do podkreślania brwi czarnego koloru, wyglądają wtedy groźnie i nienaturalnie.



2 krok: wklepałam w całą powiekę i pod łuk brwiowy korektor, który zatuszował zaczerwienienia plus stał się bazą pod makijaż oka.



3 krok: wklepałam palcem w zewnętrznym kąciku eyeliner Maybelline w kolorze czarnym do około 1/3 długości powieki od jej końca. 

Możesz użyć czarnej, miękkiej, najlepiej wodoodpornej kredki do oczu (polecam Avon Super Shock) lub czarnego cienia w kremie.

UWAGA: eyeliner szybko zastyga, dlatego postaraj się najpierw malować 1 oko i szybciutko nie dokładając produktu rozmazywać /blendować go nad łukiem brwiowym tworząc efekt kociego oka



4 krok: teraz najlepsze - kolory! ;) popatrz na zdjęcie mojego makijażu i wyobraź sobie, że dzielisz powiekę na 3 części. Tą najdalej położoną od nosa (zewnętrzny kącik) - pomalowałam cieniem Sleek dark navy blue, dalej kierując się w kierunku do nosa: Sleek bright iced blue a granicę między nimi delikatnie roztarłam. Ostatnia 1/3 powieki - to Inglot 120, czyli biel mieniąca się na niebiesko/fioletowo. Ostatnim ruchem jest nałożenie na dolną powiekę odrobiny brązowego matowego cienia, tego samego, którego używałam do podkreślenia brwi.

Możesz użyć innych cieni, np typowo matowych, a tylko centralną część powieki potraktować iskrzącym pigmentem z niebieską poświatą (polecam KOBO), ważne aby zachować stopniowanie, czyli najciemniejszy kolor na zewnątrz kącika a najjaśniejszy przy nosie (przy kąciku wewnętrznym)



5 krok: Nałożyłam podkład Maybelline Affinitone w jasnym odcieniu. Z doświadczenia wiem, że w tym wypadku sprawdzą się podkłady matujące, a korektor pod oczy to niemal rutyna.

Uwaga: Smokey wymaga nieskazitelnej cery, dlatego warto o to zadbać i zakryć sińce pod oczami. W razie potrzeby użyj korektora.


6 krok: Połączę w tym przypadku użycie różu i rozświetlacza, aby uzyskać delikatny różany glow. Taki świeży policzek uzyskałam nakładając (od największej ilości przy skroni do coraz mniejszej przy policzku) róż w delikatnej tonacji z Ladycode. Następnie czystym pędzlem nabrałam rozświetlacza  z Catrice i nałożyłam powyżej różu i resztą produktu roztarłam lekko nałożony wcześniej róż.


7 krok: Bronzer, najlepiej matowy. Od niedawna używam systematycznie bronzera, ale na wieczorowe wyjścia warto poświęcić te 2 minuty więcej i zdjąć z siebie kilka centymetrów;)


8 krok: Wytuszowałam porządnie rzęsy najzwyklejszym tuszem z Lovely Curling Pump Mascara. Polecam tusz wodoodporny, ale jeżeli masz swój sprawdzony, użyj go! ;) Jeżeli lubisz sztuczne rzęsy, to polecam Ci do takiego makijażu kępki, lub tzw. połówki. Ja pominęłam ten krok.
Uwaga: objętość rzęs zwiększysz, kiedy na pierwszą warstwę tuszu naniesiesz nieco pudru, po czy pomalujesz jeszcze raz rzęsy. Pamiętaj, posklejane rzęsy nie są sexy. 


9 krok: Wymalowałam usta pomadką w nudziakowym kolorze, W tym przypadku jest to Vibo Elixir nr 05. Świetna jest też pomadka matowa z  BeBeauty (Bierdorka) w kolorze 03, kolor 01 jest świetny ale do tego makijażu - deczko za mocny ;)











Poniżej przedstawiam Wam moją koleżankę, która zmotywowała mnie do stworzenia tego poradnika, po tym jak zafundowałam jej właśnie takie smokey eyes.

-  "Nie wiem co Ty mi zrobiłaś, ale makijaż wytrzymał całą noc, nawet do ślubu nie byłam tak pomalowana" - z entuzjazmem dziękowała mi następnego dnia;) 

Co ja zrobiłam? Wybrałam granaty i niebieskości, aby podkreślić piękną brązową tęczówkę, użyłam jako bazy pod cienie wodoodpornego eyelinera a podkład przyprószyłam pudrem ryżowym transparentnym. Ot i cała tajemnica;)





Teraz już wiecie, co zrobiłam! Malujcie siebie, koleżanki, siostry, kogo tylko możecie. Ćwiczcie! A będzie wam dana umiejętność, której nikt już Wam nie zabierze. 



Buziole i do zobaczenia,
B.

Zmaluj sobie sama! - Efektowne, wieczorowe smokey

wtorek, października 07, 2014

      Kiedy widzę gorzkie wpisy "hybrydy niszczą paznokcie" lub "nigdy więcej" to w mojej głowie budzi się najpierw myśl, że tak na prawdę wiele kobiet nie ma pojęcia, czym jest hybryda i zapewne nigdy nie miały do czynienia z hybrydowym lakierem a jedynie mniej lub bardziej udaną podróbką hybrydy, czyli żelem hybrydowym, gelakiem...nazw hybrydowych przebierańców, czyli fałszywek, jest wiele. Producenci i sprzedawcy dwoją się i troją jak nabrać konsumenta na ich świetną hybrydę, która tak na prawdę nie jest hybrydą a żelową miksturą. Dlaczego tak robią? Bo liczy się popyt. A dziś popyt jest regulowany ceną. Niezwykle istotne jest też zadanie pytania w jaki sposób były nakładane i zdejmowane hybrydy takim malkontentkom?


Ale zacznijmy od początku. Załóżmy, że zaczynasz przygodę z hybrydami a ja jestem Twoją najlepszą przyjaciółką, która nie będzie owijać w bawełnę i mówić "super są te nowe hybrydki za 5zł z allegro, wzięłam od razu milion kolorów", przy czy zapomina dodać, bo wstyd przyznać, że po trzech użyciach żegna je na zawsze jednocześnie pisząc wszędzie smętne komentarze, wpisy na blogach, że nagle hybrydy są okropne, niszczą płytkę, nie trzymają się tak długo, jakby tego oczekiwały itd., itp. 


Kiedy poszukiwałam hybrydek, moim marzeniem był CND Shellac (cena koloru w pojemności 7ml to koszt ok 60zł w zależności od sklepu, oczywiście baza i top coat niemal 2x droższe), co na starcie go zdyskwalifikowało, bowiem przeciętna lampa UV to koszt w granicach 100zł, plus płyn do ściągania hybryd na bazie acetonu, odtłuszczacz, primer kwasowy, oliwka, ukośnie cięte patyczki, waciki bezpyłowe i inne duperele, co dało zaporowy koszt. Tak więc godzinami, ba, dniami szukałam czegoś co sprosta moim oczekiwaniom i jednocześnie będzie znośne cenowo. W kolejnym wpisie postaram Wam się przybliżyć firmę hybrydową, którą wybrałam na start swojej przygody i opiszę zalety i wady jej stosowania. 


Co musisz wiedzieć o hybrydach?

  • Prawdziwą hybrydę nakłada się jak zwykły lakier ale wytrzymuje na paznokciu znacznie dłużej (około 2 tygodnie w zależności od m.in. techniki nakładania, kondycji płytki paznokcia oraz jej "tłustości") i wygląda jak paznokcie zażelowane cienką warstwą koloru.
  • W zasadzie standardową hybrydę utwardza się w lampie UV (2 do 3 min przy utwardzaniu ciemnych kolorów) lub Led (30 sekund), natomiast ile lakier potrafi schnąć, każda kobieta wie z pewnością. Założę się, że niejeden dżentelmen również, w szczególności, gdy mamy świeżo pomalowane i nagle okazuje się, że wszystko trzeba za nas robić:)
  • Hybrydowy mani w odróżnieniu od mani zrobionego zwykłym lakierem składa się (załóżmy wersję bez zdobień i udziwnień) co najmniej z 4 warstw: 1 warstwa - baza (kwasowa, zwana często primerem lub bezkwasowa, lub obydwie w takiej kolejności, jak wymieniłam, co wzmacnia przyczepność, tak więc i trwałość), utwardzamy w lampie, NIE PRZEMYWAMY jej cleanerem. 2 i 3 warstwa , to kolor, również utwardzony w lampie i nie przemyty cleanerem. 4 warstwa - top coat, który po utwardzeniu w lampie PRZEMYWAMY cleanerem, aby pozbyć się lepkości i uzyskać lustrzaną taflę. 
  • Dlaczego nie warto przemywać kolejnych kolorowych warstw cleanerem przed nałożeniem następnej? cleaner to odtłuszczacz na bazie alkoholu, który zbiera z uprzednio utwardzonego paznokcia lepką warstwę dyspersyjną. Warstwa dyspersyjna, to coś, co działa jak klej na następną warstwę, która po prostu lepiej wiąże z poprzednią. 
  • Kiedy warto przemyć paznokcie cleanerem? Wyjątek stanowi sytuacja, kiedy malujemy wzór na wykonanych już warstwach koloru - ponieważ na warstwie dyspersyjnej lakier będzie się rozpływał, co da bardzo miękki efekt bez wyraźnych granic. Słowem, nici z koronkowego wzorku;) Pazurki możemy przemyć cleanerem również wtedy, gdy np, chcemy usunąć źle namalowany ale jeszcze nie utwardzony w lampie wzór. Zaleca się w takiej sytuacji de-li-ka-tne zmatowienie po przemyciu cleanerem, co zwiększy przyczepność nowej warstwy. Lepka warstwa będzie stanowiła również problem dla np. tasiemek ozdobnych z klejem, ponieważ wtedy taka tasiemka "lata" po pazokciu jak starej k***ie cycki.

Czym hybryda różni się od żelu kolorowego lub jej podróby? 

    To jest chyba najlepsze pytanie na dziś. Żartobliwie mogła bym rzucić, że ceną;) Natomiast niektórym producentom najwyraźniej wydaje się, że jedynie napisem na opakowaniu. Ty powinnaś natomiast wiedzieć, że hybrydę można z łatwością nałożyć oraz zdjąć z paznokcia. Co to znaczy "z łatwością"? Oznacza to w praktyce tyle, że prawdziwa hybryda utrzymuje się do 2 tygodni BEZ MATOWIENIA naszej naturalnej płytki przed nałożeniem. Im dłużej coś utrzymuje się na paznokciu, tym musi być twardsze - a mała elastyczność takiej warstwy z pewnością niszczy z natury elastyczny paznokieć. Dlatego też zdjęcie paznokci żelowych jest uciążliwsze od niby hybryd, a tym bardziej od hybryd. W efekcie po zdjęciu prawdziwej hybrydy nie mamy uszczerbku na grubości paznokcia. Co więcej, nie trzeba jej spiłowywać jak żel, co też mogłoby doprowadzić przy jej zdejmowaniu do straty kolejnych warstw paznokcia. Owszem, powiesz mi "ale są hybrydy które można odmoczyć" i wcale nie trzeba ich piłować do zera jak żel. Wtedy ja Ci powiem, że się mylisz, jeżeli twierdzisz, że produkt, który należy odmaczać pół godziny w żrącym 100% acetonie, to hybryda. To w dalszym ciągu podróbka hybrydy, bo hybrydę normalnie zmyłabyś przykładając na chwilę wacik ze zmywaczem, który w swoim składzie ma aceton. Jak myślisz? jaką różnicę zauważysz na paznokciach i skórkach traktowanych acetonem zaledwie 3 minuty a tych namiętnie moczonych? 


    W jednym się zgodzę, na rynku mamy zadowalające podróbki, które można odmoczyć w 10 minut, co skraca czas pracy i paznokciowej tortury, plus, są one korzystne cenowo, więc mamy też więcej kolorów. Jednakże podróbka, to podróbka, mimo, że nazywają ją hybrydą, po pół roku najdelikatniejszego we wszechświecie matowienia płytki, wyśle nasze paznokcie na lakierowy odwyk na najbliższe kilka tygodni, jak nie miesięcy. Obecnie jestem na takim "hybrydowym" detoksie:) 


Kilka podsumowujących faktów i mitów na temat hybryd


  • Hybrydy niszczą paznokcie, bo paznokieć zrobił się żółty. MIT! Paznokieć zrobił się żółty od braku dostępu do światła, długo trzymany pod zwykłym lakierem również się zażółci, przebarwi, więc jeśli tak się stanie dajmy mu odpocząć od malowania, a wtedy będzie wyraźnie bielszy.

  • Hybrydy niszczą paznokcie - zrobiły się strasznie cienkie, bolące, pękają. Największym winowajcą jest polerka/pilniczek i jego nieroztropne użytkowanie z dużym naciskiem przy zakładaniu i zdejmowaniu hybryd a nie sam fakt istniejących warstw produktu. Zdejmowanie na zasadzie podważania, odrywania powinno być moim zdaniem karalne! 

  • Dobra kosmetyczka powinna Cię ostrzec przed zrywaniem hybryd z paznokci!!! Ostatnio zrobiłam (niby)hybrydę koleżance z pracy (NIE, nie jestem kosmetyczką ani z zawodu, ani z wykształcenia) "na próbę" i zaznaczyłam, że dla bezpieczeństwa jej paznokci nieodpłatnie ją zdejmę w kilka minut, co spotkało się z jej zdziwieniem i skwitowała ten fakt słowami:- "Kosmetyczka, u której byłam ostatnio, nigdy nie wspominała o zdjęciu hybryd, zawsze robiłam to sama". Zaś od koleżanki mojej siostry usłyszałam, że kosmetyczka, która dopiero co otworzyła salon doradziła jej: - "po 2 tygodniach sama zerwiesz sobie hybrydę". O losie! No jak tak można, ja się pytam, no jak??? :( Takim sposobem możemy pozbawić się niemalże zupełnie płytki paznokcia podczas jednej próby usunięcia hybrydy, a tym bardziej żelu, czy masakrycznego do zdjęcia akrylu.

  •  Hybryda jest materiałem dość elastycznym, odpornym na np. uderzenia, łatwym do usunięcia w porównaniu do akrylu na paznokciach. 

  • Na paznokciach o tłustej płytce, wszystko trzyma się krócej, w tym hybryda. Dlatego płytkę odtłuszczamy kwasami lub cleanerem na bazie alkoholu izopropylowego. Dlatego lipidową kondycję paznokcia osłabiają też często stosowane kwasy, aceton - paznokieć staje się suchy, nienatłuszczony, rośnie wolno, rozwarstwia się...Warto wtedy użyć oliwki, a najlepiej podgrzanej oliwy z domieszką cytryny (jednoczesny zastrzyk witaminy C)

  • Wszystko tak naprawdę jest w stanie zniszczyć paznokcie: środki chemiczne, prace w ogrodzie typu pielenie, obgryzanie, piłowanie pilnikiem metalowym, piłowanie paznokcia w różne strony, nadmierne nawodnienie, a nawet jak się okazuje niektóre odżywki zawierające w składzie formaldehyd (Eveline 8w1, zapraszam do lektury u np. +Grzee, +urodaiwlosy). W związku z tym prawdziwy lakier hybrydowy z właściwym składem częstokroć staje się zbawieniem dla wielu kobiet, ponieważ właśnie ta warstwa chroni przed urazami mechanicznymi i innymi szkodliwymi czynnikami. Prawdziwa hybryda przepuszcza powietrze, co pozwala na normalny wzrost paznokcia, czego nie dokona już jej przyrodni brat lakierożel, czyli tańszy zamiennik. 

  • UWAGA: Nie twierdzę też, że hybryda nie ma żadnego negatywnego wpływu na paznokcie, bo ma, ale z odpowiednią wiedzą i skill'em, można go znacząco ograniczyć.


Jeżeli chcesz zacząć przygodę z hybrydą to mam dla Ciebie dwie wiadomości. 


1) Wybierając zestaw nibyhybrydowy w promocyjnej cenie w dodatku z kiepską lampą 8-watową, bądź świadoma konieczności użycia bloku polerskiego, acetonu oraz konsekwencji z tym związanych. Świadoma, czyli rozważna, znająca umiar w takich zabiegach, rób przerwy, obserwuj stan swoich paznokci. Świadoma, czyli nie wmawiająca wszystkim dookoła, że hybrydy to najstraszliwsze zło jakie mogło Cię spotkać, bo zaryzykowałaś kupując taki a nie inny produkt. 

     Fakt, że kupujesz tani zamiennik nie dyskredytuje Cię w moich oczach, jeżeli jesteś ŚWIADOMA zakupu. Poza tym, nie każdego stać na, powiedzmy sobie szczerze, drogą hybrydową zabawę. Ja też szukam zamienników.


2) Jeżeli chcesz zacząć jak królowa ale też chcesz kończyć zabieg hybrydowego mani jak królowa, kup oryginalny produkt, na start wystarczy Ci jeden klasyczny kolor np. czerwień wildfire z CND Shellac oraz baza i top. To uchroni Cię przed zniszczeniem paznokci i zniesmaczeniem po dłuższym użytkowaniu produktu. 

    Mówią, że wystarczy dobry top coat i baza (np Gelish, Eco) a kolor może być tańszy. Cóż, jest to jakiś kompromis, ale wybór należy do Ciebie;)



Pozdrawiam Was hybrydomaniaczki! 

Życzę wielu udanych stylizacji paznokci i przede wszystkim - zdrowych paznokci! :)

Bogusia.










Naga prawda o lakierach hybrydowych

środa, września 10, 2014

Cześć! Jestem Bogusia :)

Przedstawiam Wam moje pierwsze w życiu, samodzielnie wykonane hybrydy w domowym zaciszu. Tak, zrobiłam je jedynie z pomocą wielu for internetowych, filmików instruktażowych na YouTube, oraz oczywiście lakieru hybrydowego. Z perspektywy czasu i doświadczenia, nie uważam je za idealne, ale wtedy, niespełna rok temu, byłam z nich dumna jak paw.





Użyłam produktów firmy TIFTON: 


  • cleaner  (na waciku bezpyłowym)

  • primer kwasowy

  • base + 2 min w lampie UV

  • 2 warstwy coloru nr 23 + ozdoby w kształcie srebrnych kwadracików + 2 min w lampie UV 

  • top coat + 2 min w lampie UV

  • cleaner (na waciku bezpyłowym)



Srebrny kolor oraz brokat to zwykłe lakiery do paznokci za niewięcej jak 6zł naniesione po wykonaniu mani hybrydowego przemytego cleanerem. Dlaczego tak zrobiłam? Lubię mieć wybór. Gdybym zatopiła (pokryła) zwykły srebrny lakier hybrydowy top coatem (co jest możliwe ale o technikach zdobienia i oszustwach hybrydowych w innym poście) miałabym permanentne zdobienie, ale tego nie zrobiłam. Top coat to blokada dla zmywacza BEZ ACETONU, W związku z czym naniesiony na top coat wzór/warstwy możemy zmyć, gdy nam się znudzi albo najzwyczajniej w świecie ręka nam drżała jak po całonocnej libacji i niestety ze wzorkiem się rypło. I to jest ten cud techniki - łączenia hybryd z lakierem zwykłym. Mało to razy nagle zamieniałaś się w maszynę do przekleństw, kiedy po starannie pomalowanej pierwszej warstwie zachciało się czegoś więcej i właśnie to coś nie przypominało niczego albo jeżeli przypominało to wielka kupę i trzeba było wszystko zmywać? I ten smród...


A teraz wyobraź sobie, że nie ma odcisków na świeżo pomalowanych paznokciach, możesz szorować gary, prać skarpetki chłopaka/męża, paznokcie nie pękają, nie odpryskują, rosną długie i wciąż błyszcza jak królewskie komnaty i tak przez 2 tygodnie albo i więcej. Oczarowana obietnicą? Uważaj zanim w pośpiechu otworzysz allegro lub inną stronę i dodasz do koszyka coś, czego nie ruszysz z paznokci nawet po 30 minutach odmaczania w acetonie. A widmo piłowania do zera (czytaj do płytki pazokciowej), bo nic innego Ci później nie zostanie, skutecznie obrzydzi Ci hybrydy, a tego przecież nie chcemy;) Poczytaj opinie produktów, recenzje. Ja tez postaram się pomóc w tej kwestii, doradzić i odpowiedzieć na wszelkie pytania w komentarzach.



W kolejnych postach powstanie seria poradnikowa na temat sposobu nakładania i zdejmowania hybryd, firm w zestawieniach cen, pojemności i łatwości zmycia oraz wielu innych ciekawych rzeczy, których musiałabyś uczyć się czytając milion innych stron jak ja oraz/lub ucząc się na błędach.


Dlatego też zostańcie z PO-WIEKAMI a nie pożałujecie.


Zapraszam Was do podglądania moich prac na https://www.facebook.com/AtelierBogumily

Liczę na komentarze i oczywiście szczere opinie.

do zobaczenia! B.



Jestem uzależniona od hybryd