wtorek, grudnia 02, 2014




Cześć Laseczki! Dziś będzie zdjęciowy post o tym jak zakochałam się w stylizacji paznokci imitującej wężową skórkę. Zainspirowana licznymi filmami na You Tube, stwierdziłam, że skoro nie stać mnie na torebkę ze wężowej skórki, to chociaż stworzę sobie odrobinę luksusu na pazurkach. I tak oto przedstawiam Wam moje SNAKE NAILS.
Ja do ich przygotowania użyłam lakierów hybrydowych:
Baza+top coat = Tifton
Czarny grafit - 5th DIMENSION
Błekit = Tifton nr 23
brakatowa różowa mgiełka = Tifton 
Sposób przygotowania:
baza i 2 min w lampie
Nakładamy grafitowy ciemny bazowy kolor i uwaga... wykałaczką/sondą/patyczkiem od odsuwania skórek robimy na mokro kropeczki jasnym kolorem (ja użyłam błękitu nr 23) i staramy się to robić w liniach i naprzemiennie o tak:

po czym czekamy chwilkę aż kropeczki połączą się bokami tworząc wielokąty
i utwardzamy w lampie UV około 2 min 30sek. czyli trochę dłużej niż zazwyczaj, ponieważ dokładając produktu warstwa do utwardzania będzie grubsza. 

Na koniec przemywamy cleanerem i gotowe;)









Z pewnością te zdobienie skradło moje serce ostatnimi czasy. A Wam? ;)

Do następnego,
B.

Snake nails week;) Skóra węża na paznokciach!

sobota, listopada 22, 2014




Dziś na specjalne życzenie wiernej czytelniczki po-wiek, serwuję makijaż dzienny, do pracy. Pokażę Wam też, jak bardzo okulary z dużymi oprawkami zjadają makijaż oraz podpowiem, co zrobić, żeby dzięki okularom nie wyglądać blado.    



Zaczynamy poradnik dziennego makijażu! 



Po pierwsze, użyłam podkładu w niewielkiej ilości, czyli na miejsca, gdzie faktycznie jest on potrzeby. Do dziennego makijażu stosuj lekkie formuły podkładów. Na zdjęciu powyżej, podkreślone brwi nie zwracają na siebie tyle uwagi, co na zdjęciu poniżej - ze względu na gruby kontur oprawek. Linie brwi i oprawek równoważą się.Zdjęcie poniżej przedstawia tą sama sytuację z podkreślonymi brwiami taką samą ilością produktu, ale brak okularów sprawił, że koncentrujemy wzrok właśnie na brwiach, więc równowaga jest delikatnie zachwiana. Dlatego jeśli masz naturalnie ciemne brwi, wykorzystaj ten dar niebios i podkreślaj koniecznie chociażby linię rzęs ciemnym cieniem lub eyelinerem.


Nie cierpię swoich brwi, które są jasne i rzadkie, dlatego na pierwszych zdjęciach widzicie mnie już z podkreślonymi brwiami.
Wyobraź sobie, że jesteś artystą, który twarz traktuje jak dzieło i odpowiednią kompozycję. Kolory, ich nasycenie oraz dodatkowe elementy tworzą razem kompozycję, która może być zachwiana przez źle dobrane proporcje makijażu. Nigdy nie lubiłam przesadnego makijażu, uważałam, że całe te tęczowe blendowanie i wyraziste smokey, to propozycje imprezowe i totalnie nie dla mnie. I tak było! Dopóki nie okazało się, że jednak muszę nosić okulary. Od tej pory mój makijaż już nigdy nie był taki, jak przedtem;) Nagle okazało się, że moja twarz w okularach ginie, że moje delikatne, jasne brwi prawie nie istnieją a oczy wyglądają jakby były wiecznie malutkie i niewyspane.
Kolejny krok (patrz zdjęcie poniżej) jest opcjonalny ale praktyka wskazuje, że jednak robi sporą robotę;) A jest to nałożenie (koniecznie matowego) cienia pod łuk brwiowy, w kolorze jaśniejszym o 2-3 tony od naszej skóry, dzięki temu linia brwi staje się bardziej równa, jest to też dobry trik dla osób z opadającymi powiekami.
teraz przyszedł czas na cień na ruchomej powiecie. Wybrałam matową brzoskwinkę z INGLOTA. Jest delikatna, a przez to, że matowa daje wrażenie naturalności. Nasze powieki są z natury "matowe", więc cienie o takim wykończeniu sprzyjają makijażom dziennym.
Następnie, przy samej linii rzęs maluję (tym samym cieniem, którego użyłam do brwi) linię brązowym cieniem. do tego celu polecam zwilżyć pędzelek, kolor będzie intensywniejszy i zdecydowanie łatwiejszy do nakładania.
Teraz czas na wy tuszowanie rzęs. jak widzicie, użyłam tylko 3 cieni do stworzenia kompletnego makijażu dziennego. Na ustach mam tylko bezbarwną pomadkę ochronną. Jeżeli lubisz kolorowe usta, użyj transparentnego błyszczyka w ulubionym kolorze lub nałóż pomadkę delikatnie wklepując palcem.

Jeżeli nosisz okulary:
-zamiast brązowego cienia, który daje delikatny efekt, użyj eyelinera. Stworzysz nim odpowiednią oprawę dla oczu, które 
giną w okularach;

- mocniej podkreślaj brwi, poprzez użycie większej ilości produktu lub wybór koloru ciemniejszego, niż użyłabyś nie mając okularów;

- na korzyść działają wszelkie smokey, które "rozciągają" oczy w kierunku zewnętrznym, Wystarczy odrobina brązowego cienia na łuku brwiowym aby wydobyć prawidłowy kształt powiek;

- jeżeli masz z natury długie rzęsy, używaj tuszów podkręcających lub zalotki, aby nie zawadzać rzęsami o szkła;

- nie bój się kolorów! dzięki kolorowym powiekom twoje oczy żyją, błyszczą;) 

Teraz popatrz na zdjęcie poniżej i porównaj z tym bez okularów. które przedstawiają dokładnie ten sam makijaż. Na pierwszy rzut oka, może ci się wydawać, że na zdjęciu pierwszym jest on o wiele bardziej intensywny. A to tylko niewinne okulary.


Produkty, które użyłam:
podkład: AFFINITONE http://wizaz.pl/kosmetyki/produkt.php?produkt=22997
cienie do oczu: INGLOT
tusz do rzęs:  LOVELY jego recenzję zobaczycie np. u... +malowajka http://malowajka.blogspot.com/2013/07/lovely-curling-pump-up-mascara-czyli.html



Pozdrawiam Cię Madziu, mam nadzieję, że pomogłam;)
B.


Zmaluj sobie sama! Makijaż dzienny i do pracy.

sobota, listopada 08, 2014

Zima zbliża się nieubłaganie. Dziś stwierdziłam, ze muszę wyrwać moje paznokcie z tego marazmatycznego dla nich okresu , jakim są kolory skropione nutą dramatycznej czerni, czyli borda, fiolety, głębokie brązy...Moim paznokciom zachciało się odrobiny szaleństwa i wzorków;) Inspiracją na manicure okazał się być norweski sweter, o taki . Jeśli chcesz wiedzieć, jak go wykonałam, zapraszam do zdjęciowego poradnika poniżej. 



Potrzebujemy:

Bloczek polerski, patyczek do odsunięcia skórek i robienia wzorków, metalowe kopytko do robienia kropeczek, cleaner, baza, top-coat, kolory: biały i niebieski. 
Oczywiście, potrzebujemy tez lampy UV lub LED.

Pokrywamy paznokcie bazą i utwardzamy 2 minuty

Mieszamy w proporcji 2:1 (liczyłam w kropelkach produktu) top-coat z kolorem białym. Otrzymamy efekt mlecznych, lekko przeźroczystych paznokci. 2 min w lampie, po czym przemywam paznokcie cleanerem.

Maluję french'owe końcówki i utwardzam wstępnie w lampie przez 20 sek.

Domalowuję księżyce na palcu środkowym i kciuku, znów utwardzam w lampie 20 sekund.

Domalowuję półokręgi

Od półokręgów patyczkiem wyciągam łuki tworzące koronkowy efekt, domalowuję sprawnie kropeczki końcówką metalowego radełka i utwardzam w lampie 20sek.

Domalowuję zygzaki

wnętrza koronkowych łuków wypełniam niebieskim kolorem tworząc kropeczki,
utwardzam w lampie 20 sek., aby wzór się nie rozmywał

Maluję niebieską obwódkę dla zygzaka i utwardzam w lampie UV 2 minuty, po czym wyjmuję paznokcie z lampy, maluję top- coatem i utwardzam 2 minuty w lampie. Na koniec paznokcie przemywam cleanerem. 

I Voilà! Paznokcie udające  ciepły sweter w norweskie wzory są gotowe. Wygląda na to, że teraz tak szybko nie zmarzną ;)










Muszę przyznać, że jest to wzór niezbyt wymagający i każda kobieta powinna sobie z nim poradzić, pod warunkiem, że wykaże się odrobiną cierpliwości i staranności.




Pozdrawiam Was ciepło w te coraz chłodniejsze dni:)
Wkrótce makijaż do pracy w dwóch wersjach - delikatnej i przystosowanej dla osób noszących okulary. Tymczasem zapraszam do odwiedzania i komentowania wcześniejszych postów.
Stay tuned!
Bogusia.



Zmaluj sobie hybrydowe mani w stylu norweskim!

czwartek, października 23, 2014

Jak wykonać ozdobną butelkę na nalewkę lub inny trunek, bądź sok?




Od jakiegoś czasu uwielbiamy z mężem robić domowe nalewki. Dosłownie ze wszystkiego. Uważamy je nie tylko za smaczne ale też lecznicze jak np. nalewka pigwowa, z czarnego bzu, cytryny...Opcji jest wiele, więc dlaczego nie skorzystać? W związku z potrzebą obdarowania 4 osób tym samym upominkiem (ciężko jest sprawiedliwie obdarować kilka osób na raz), uznaliśmy, że nasze nalewki z pigwowca japońskiego z zawartością nie tylko procentową ale też z pewną "duszą", sprostają temu zadaniu.


Problem pojawił się w momencie wyimaginowania momentu "wręczam prezent..." obdarowywanym. Własnego wyrobu nalewka. Super. Cztery takie same butelki. Super. O Boże, butelka po spirytusie lub Panu Tadeuszu? To wyglądało by niesmacznie. Coś trzeba było z tym zrobić. Ja, jako kobiecy pierwiastek, od razu znalazłam w głowie tysiąc wizji i dziś przedstawię wam jedną z nich:) Nie wiem, czy to ta coraz chłodniejsza jesień, czy ja się starzeję, ale mam ostatnio straszną ochotę na rzeczy DIY, czyli własnoręcznie robione. Kręcą mnie te wszystkie decoupage, różne sploty ze sznureczków woskowanych, naszyjniki soutache, z piórek i inne, a już w szczególności papierowa wiklina ale o niej w innym poście.



Dziś będzie coś prostego. Nie mogłam pozwolić sobie na wpadkę, ponieważ czasu do wręczenia giftów pozostało nam mało. Jako maniaczka paznokci, lubię czasem trendy manicure przenosić na inne rzeczy. W tym wypadku zainspirowała mnie częściowa przeźroczystość. Moja wizja to butelka w kolorze złotym z paskami- przeźroczami delikatnie osłonięta transparentnym materiałem. Tak mało, a tak dużo;)




Potrzebne do tego pomysłu będą:







- butelka - koniecznie bardzo dokładnie oczyszczona z papieru, wszelkich klejów i suchutka. Moja jest przeźroczysta, po wódeczce;)

- farba - która utrzyma się na szklanej powierzchni, ja wybrałam złoty spray kupiony w OBI (ok.15zł), ale jest on nieodporny na ścieranie. Polecam farby typowo do szkła, Odradzam farby olejne, które odpadną od takiej powierzchni.

- taśma izolacyjna - kolor obojętny. Jestem jak McGyver, do wszystkiego bym jej używała;) Mój Tata jak zwykle nie wie, dlaczego mu ciągle znika taśma izolatka ^^

- nożyczki

- tasiemki/wstążki/rafia - wszystko, z czego można zrobić ozdobną kokardę

- gazeta/folia malarska/stary ręcznik - coś, co uchroni podłogę i nas przed zabrudzeniem farbą
UWAGA: MALUJEMY TYLKO I WYŁĄCZNIE NA ZEWNĄTRZ POMIESZCZEŃ, ABSOLUTNIE NIE W DOMU!

- dodatki do dekoracji przy kokardzie, gwincie butelki...


1 KROK
Przyklejam do butelki taśmę izolacyjną tworząc jakby spiralę.


2 KROK
Ustawiam butelki na osłoniętym folią podłożu
w wygodnych odstępach od siebie, aby móc każda butelkę pomalować ze wszystkich stron. Przy okazji maluję również na złoto koniuszki czerwonych wstążek z poprzedniego zdjęcia.


3 KROK
Jak farba przeschnie, delikatnie ściągam taśmę izolacyjną z butelek. Uzyskuję dzięki temu niezamalowane pasy, które subtelnie zdradzają zawartość butelki. 
Podpowiedź: Jeżeli chcesz wykonać butelkę w przeźroczyste serduszka, gwiazdki itd. przyklej do kartki taśmę dwustronnie klejącą, wytnij wzór, odklej z taśmy foliowe zabezpieczenie i naklej na butelkę, po czym pomaluj. Aby łatwiej oderwać z butelki taśmę dwustronnie klejącą, przed przyklejeniem - zmniejsz jej lepkość przykładając do ręki, ręcznika, wykładziny itp.


4 KROK
Ustawiam butelki na 24 h w bezpiecznym miejscu, aby farba całkowicie wyschła.


5 KROK
Okalam butelki czerwonymi, szerokimi wstążkami, na których zawiązuję rafię na supeł, a następnie tworzę mini kokardę na szyjce butelki. 

Jeżeli macie jakiś mocno klejący klej, możecie zaszaleć i przykleić różne dodatki np. suszone kwiaty - suchotniki, ozdobne gałązki, koraliki, muszelki itp. Ja dowiązałam do mini kokardek z rafii malutkie różyczki na zielonych drucikach.



Co sądzicie o takich podarunkach i moim wykonaniu?
Jeżeli robiłyście coś podobnego, dajcie znać;) Wszelka inspiracja pożądana! 


Do następnego na po-wiekach! ;)

B.


Drugie życie butelek - prezent DIY

poniedziałek, października 20, 2014

Witajcie.

To, że jestem lakieromaniaczką, wiedzą o mnie wszyscy. Uwielbiam próbować nowości, które pojawiają się na rynku i jako maniaczka nie mogłam przejść obok jednego z najlepszych (według ekspertów) top-coat'ów na rynku. Mówię tu o Seche Vite. Myślę, że w naszym kosmetycznym światku nie ma nikogo, kto by o nim nie słyszał, a większość z nas miała okazję go testować.



Długo zbierałam się z napisaniem tej notki, bo tak naprawdę dużo po nim oczekiwałam, a efekty, jakie zobaczyłam na swoich paznokciach totalnie mnie rozczarowały, ale po kolei.


Do zakupu Seche Vite przymierzałam się kilka razy. Z różnych względów często z niego rezygnowałam, ale w końcu powiedziałam sobie, że muszę go mieć. Kupiłam go na allegro, za nieco ponad 20 zł i od razu, kiedy go dostałam, zabrałam się za malowanie. Kiedy go otworzyłam, pierwsze co mi się rzuciło w oczy, a właściwie w nos, to dość specyficzny zapach. Nie wiem, czy to tylko mój egzemplarz, ale ten lakier po prostu śmierdzi. Używałam już wielu lakierów, ale jeszcze żaden tak nie drażnił w nos.

Pierwsze maźnięcia pędzelkiem i powiem szczerze, że byłam oczarowana, jak piękny efekt on zostawia. Pomimo dość gęstej konsystencji, zadowalająco dobrze się rozprowadza, bardzo szybko wysycha, ale co mnie zaskoczyło najbardziej, przepięknie nabłyszcza lakier. Niestety na tym kończą się moje argumenty na plus.

Jakie było moje zdziwienie, kiedy następnego dnia zobaczyłam na paznokciach pierwsze odpryski, a później lakier zszedł płatami. Pomyślałam, że może to wina taniego, kolorowego lakieru pod spodem, ale z drugiej strony to miał być super top-coat, który utrzymuje nawet lakiery te z niższej półki. Dawałam mu wiele szans, nakładałam go na różne lakiery: tańsze, droższe. Utwardzałam też manicure zrobiony farbkami akrylowymi. Niestety, efekt był zawsze taki sam - lakier schodził, razem z utwardzaczem, już następnego dnia.

Pomijam też fakt, że SV ściąga lakier i po wyschnięciu zostawia po bokach paznokcia brzydko wyglądającą przestrzeń.



Plusy:
  • nabłyszcza
  • przyspiesza wysychanie
  • tradycyjny pędzelek, co bardzo ułatwia jego nakładanie
  • pojemność
  • cena - wiem, że jest to pojęcie względne, dla jednych 20 zł to dużo, dla innych mało, ale myślę, że takie pieniądze za 14 ml produktu to dość dobra cena
Minusy:
  • nie przedłuża trwałości lakieru
  • specyficzny zapach
  • gęsty - przez co, wydaje mi się, że będzie mało wydajny
  • ściąga lakier
  • słaba dostępność - tylko allegro i sklepy internetowe

Nie wiem, dlaczego ten top się u mnie nie sprawdził. Może mam tak bardzo wymagające paznokcie, albo po prostu może coś robię źle. Czy Wy miałyście z nim podobny problem? Wiem, że na rynku można dostać odpowiednik Seche Vite - z firmy Poshe, może on jest inny? Na koniec, pokażę Wam jak wyglądają moje paznokcie po niecałych 24h od pomalowania. Postanowiłam, że dam SV ostatnią szansę. Pomalowałam wczoraj paznokcie piaskowym lakierem z Lovely, Baltic Sand, nr 6 (tak na marginesie, uwielbiam piaskowy efekt na paznokciach, mam kilka lakierów tego typu) i nałożyłam na niego testowany utwardzacz. Oto dzisiejszy efekt (dodam, że nie sprzątałam, nie zmywałam, a w pracy, poprzenosiłam kilka rzeczy i siedziałam za biurkiem):


Wiem, moje paznokcie nie są obecnie w najlepszej formie, ale pracuję nad nimi :). Wy mi powiedzcie: czy tak powinny wyglądać paznokcie, niecałe 24h od nałożenia lakieru i utwardzenia go  Seche Vite?

Do zobaczenia,
A.

Legendarny Seche Vite na moich paznokciach

niedziela, października 19, 2014

"Zmaluj sobie sama" to nic innego jak nowa seria na blogu powiek, instruująca - jak bez paniki zrobić się na bóstwo nie wydając kroci na kosmetyczkę. Pomyślisz sobie, okay, kolejny tutorial makijażowy, znów ktoś będzie pokazywał jak przy użyciu 15 różnych cieni z kilku różnych paletek robi cudo, którego nie odtworzysz i za sto lat bo nie masz tylu produktów. I to jest sedno większości makijażów, za dużo tego wszystkiego, to Cię przeraża!

Proponowany przeze mnie makijaż oka będzie składał się w zasadzie z 3 kolorów + eyeliner i korektor jako baza pod cienie + brązowy matowy cień do brwi i dolnej powieki. I to wszystko jeśli chodzi o powieki! ;) reszta to produkty na pewno Ci znajome: puder, rozświetlasz i bronzer a na usta ulubiona pomadka. Uwierz mi, że czytając poniższy poradnik - dasz radę! Sama się zdziwisz jakie to proste;)

Tak prezentuje się efekt końcowy. Makijaż zajął mi z ręka na sercu 30 minut, jeżeli robisz to po raz pierwszy z pewnością poświęcisz więcej czasu.




Oto, czego użyłam ja, ale podpowiem Ci też, jak możesz poradzić sobie mając inne kosmetyki;)

1 krok : obrysowałam brwi matowym cieniem Inglot 363 najwięcej cienia nałożyłam na końcach brwi (przy skroniach), ponieważ mam ich tam zdecydowanie najmniej;(

Możesz użyć ulubionej kredki, farbki do brwi np. NYX lub z Make Up For Ever Aqua Brow (drożyzna),
UWAGA -pamiętaj, nigdy nie używaj do podkreślania brwi czarnego koloru, wyglądają wtedy groźnie i nienaturalnie.



2 krok: wklepałam w całą powiekę i pod łuk brwiowy korektor, który zatuszował zaczerwienienia plus stał się bazą pod makijaż oka.



3 krok: wklepałam palcem w zewnętrznym kąciku eyeliner Maybelline w kolorze czarnym do około 1/3 długości powieki od jej końca. 

Możesz użyć czarnej, miękkiej, najlepiej wodoodpornej kredki do oczu (polecam Avon Super Shock) lub czarnego cienia w kremie.

UWAGA: eyeliner szybko zastyga, dlatego postaraj się najpierw malować 1 oko i szybciutko nie dokładając produktu rozmazywać /blendować go nad łukiem brwiowym tworząc efekt kociego oka



4 krok: teraz najlepsze - kolory! ;) popatrz na zdjęcie mojego makijażu i wyobraź sobie, że dzielisz powiekę na 3 części. Tą najdalej położoną od nosa (zewnętrzny kącik) - pomalowałam cieniem Sleek dark navy blue, dalej kierując się w kierunku do nosa: Sleek bright iced blue a granicę między nimi delikatnie roztarłam. Ostatnia 1/3 powieki - to Inglot 120, czyli biel mieniąca się na niebiesko/fioletowo. Ostatnim ruchem jest nałożenie na dolną powiekę odrobiny brązowego matowego cienia, tego samego, którego używałam do podkreślenia brwi.

Możesz użyć innych cieni, np typowo matowych, a tylko centralną część powieki potraktować iskrzącym pigmentem z niebieską poświatą (polecam KOBO), ważne aby zachować stopniowanie, czyli najciemniejszy kolor na zewnątrz kącika a najjaśniejszy przy nosie (przy kąciku wewnętrznym)



5 krok: Nałożyłam podkład Maybelline Affinitone w jasnym odcieniu. Z doświadczenia wiem, że w tym wypadku sprawdzą się podkłady matujące, a korektor pod oczy to niemal rutyna.

Uwaga: Smokey wymaga nieskazitelnej cery, dlatego warto o to zadbać i zakryć sińce pod oczami. W razie potrzeby użyj korektora.


6 krok: Połączę w tym przypadku użycie różu i rozświetlacza, aby uzyskać delikatny różany glow. Taki świeży policzek uzyskałam nakładając (od największej ilości przy skroni do coraz mniejszej przy policzku) róż w delikatnej tonacji z Ladycode. Następnie czystym pędzlem nabrałam rozświetlacza  z Catrice i nałożyłam powyżej różu i resztą produktu roztarłam lekko nałożony wcześniej róż.


7 krok: Bronzer, najlepiej matowy. Od niedawna używam systematycznie bronzera, ale na wieczorowe wyjścia warto poświęcić te 2 minuty więcej i zdjąć z siebie kilka centymetrów;)


8 krok: Wytuszowałam porządnie rzęsy najzwyklejszym tuszem z Lovely Curling Pump Mascara. Polecam tusz wodoodporny, ale jeżeli masz swój sprawdzony, użyj go! ;) Jeżeli lubisz sztuczne rzęsy, to polecam Ci do takiego makijażu kępki, lub tzw. połówki. Ja pominęłam ten krok.
Uwaga: objętość rzęs zwiększysz, kiedy na pierwszą warstwę tuszu naniesiesz nieco pudru, po czy pomalujesz jeszcze raz rzęsy. Pamiętaj, posklejane rzęsy nie są sexy. 


9 krok: Wymalowałam usta pomadką w nudziakowym kolorze, W tym przypadku jest to Vibo Elixir nr 05. Świetna jest też pomadka matowa z  BeBeauty (Bierdorka) w kolorze 03, kolor 01 jest świetny ale do tego makijażu - deczko za mocny ;)











Poniżej przedstawiam Wam moją koleżankę, która zmotywowała mnie do stworzenia tego poradnika, po tym jak zafundowałam jej właśnie takie smokey eyes.

-  "Nie wiem co Ty mi zrobiłaś, ale makijaż wytrzymał całą noc, nawet do ślubu nie byłam tak pomalowana" - z entuzjazmem dziękowała mi następnego dnia;) 

Co ja zrobiłam? Wybrałam granaty i niebieskości, aby podkreślić piękną brązową tęczówkę, użyłam jako bazy pod cienie wodoodpornego eyelinera a podkład przyprószyłam pudrem ryżowym transparentnym. Ot i cała tajemnica;)





Teraz już wiecie, co zrobiłam! Malujcie siebie, koleżanki, siostry, kogo tylko możecie. Ćwiczcie! A będzie wam dana umiejętność, której nikt już Wam nie zabierze. 



Buziole i do zobaczenia,
B.

Zmaluj sobie sama! - Efektowne, wieczorowe smokey

Witajcie!

Nazywam się Aneta i jestem drugą częścią tego duetu J Bogusię już poznałyście. Historia naszej przyjaźni zaczęła się prosto – w szkole, ale nie o tym dzisiaj. Jestem nowicjuszem na blogu, nigdy nic nie prowadziłam, dlatego proszę o wyrozumiałość. Na pewno w miarę upływu czasu będzie coraz lepiej J. Jestem maniaczką paznokci, uwielbiam eksperymentować z kolorami, wzorami, stylami… Od tego zaczynałam. Później pojawiła się fascynacja makijażem i o tym wszystkim będę pisać.

Zaczynamy!

Na powitanie - mój sekret na trwały makijaż oczu

Długo zastanawiałam się, o czym Wam poopowiadać w swojej pierwszej w życiu notce na blogu. Zdecydowałam się zdradzić swój sekret na mega trwały makijaż oczu. O cieniach w kremie i ich wpływie na przedłużanie żywotności makijażu można poczytać dużo. Jest wiele firm, które w swoich zbiorach oferują produkty w kremie do oczu, jednak nie zawsze się one sprawdzają.

Pierwszy cień w kremie z Maybelline, z serii Color Tattoo, trafił do mojej kolekcji stosunkowo dawno. Szukałam czegoś białego co podbije mi neonowe cienie i na jednej z promocji kupiłam kolor: 45 - Infinite White. Jest to perła, ale dosyć fajnie sprawdza się do tego, do czego ja go kupiłam, czyli podbija mi neony J. Poza tym, mega długo utrzymuje mi makijaż oczu (nałożone dodatkowo na bazę pod cienie – nawet kilkanaście godzin!).




Usatysfakcjonowana efektem, podczas następnej promocji skusiłam się na kolejne kolory:



  •  55 - Immortal Charcoal -> ciemno-szary kolor, sprawdzający się jako baza pod ciemniejsze cienie

  • 25 - Everlasting Navy -> mój ulubieniec, ale ja mam słabość do wszelkiego rodzaju niebieskości. To piękny kobaltowo-granatowy kolor. 

  • 40 - Permanent Taupe -> to brąz, złamany szarością. Sprawdza się, jako baza pod cienie neutralne do makijażu dziennego. 


Jestem oczarowana tymi cieniami i na pewno na tych 4 kolorach się nie skończy. Każdy z nich nadaje się do używania zarówno jako baza pod cienie, ale także trzymają się na powiece nałożone samodzielnie. Czekam na kolejną promocję w Rossmanie i na pewno zakupię wszystkie kolory - zdobędę całą kolekcję, bo są tego warte :). Polecam.






Plusy:
- przedłużają trwałość makijażu
- pigmentacja
- dostępność – w każdym Rossmanie
- dosyć duży wybór kolorów
- cena – około 25 zł bez promocji
- wydajność

Minusy:
- brak

Jak to mówią: "pierwsze koty za płoty", pierwsza notka napisana, teraz powinno być łatwiej. Mam nadzieję, że przyjmiecie mnie ciepło i będziecie zaglądać na naszego bloga. Będą na Was czekać ciekawe notki i na pewno wszyscy znajdą coś dla siebie.

Do zobaczenia,
A.






Maybelline Color Tattoo - cień krem na cały dzień